Blog

Mój Mistrzu

On szedł w spiekocie dnia i w szarym pyle dróg,
a idąc uczył kochać i przebaczać.
On z celnikami jadł, On nie znał, kto to wróg,
pochylał się nad tymi, którzy płaczą.

Mój Mistrzu, przede mną droga, którą przebyć muszę tak, jak Ty.
Mój Mistrzu, wokoło ludzie, których kochać trzeba tak, jak Ty.
Mój Mistrzu, nie łatwo cudzy ciężar wziąć w ramiona tak, jak Ty.
Mój Mistrzu, poniosę wszystko, jeśli będziesz ze mną zawsze Ty.

On przyjął wdowi grosz i Magdaleny łzy,
bo wiedział, co to kochać i przebaczać.
I późną nocą On do Nikodema rzekł,
że prawdy trzeba pragnąć, trzeba szukać.

Idziemy w skwarze dnia i w szarym pyle dróg,
a On nas uczy kochać i przebaczać.
I z celnikami siąść, zapomnieć, kto to wróg,
pochylać się nad tymi, którzy płaczą.

Hymn o miłości – Antonina Krzysztoń

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość.”

„Hymn o Miłości” – Święty Paweł z Tarsu 1Kor, 1-13

Ludu mój ludu

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam cię wyzwolił z mocy faraona,
A tyś przyrządził krzyż na Me ramiona.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam cię wprowadził w kraj miodem płynący,
Tyś Mi zgotował śmierci znak hańbiący.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam ciebie szczepił, winnico wybrana,
A tyś Mnie octem poił, swego Pana.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam dla cię spuszczał na Egipt karanie,
A tyś Mnie wydał na ubiczowanie.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam faraona dał w odmęt bałwanów,
A tyś Mnie wydał książętom kapłanów.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Morzem otworzył, byś szedł suchą nogą,
A tyś Mi włócznią bok otworzył srogą.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam ci był wodzem w kolumnie obłoku,
Tyś Mnie wiódł słuchać Piłata wyroku.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam ciebie karmił manny rozkoszami,
Tyś Mi odpłacił policzkowaniami.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam ci ze skały dobył wodę zdrową,
A tyś Mnie poił goryczką żółciową.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam dał, że zbici Chanaan królowie,
A ty zaś trzciną biłeś Mnie po głowie.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam ci dał berło Judzie powierzone,
A tyś Mi wtłoczył cierniową koronę.

Ludu, mój ludu! Cóżem ci uczynił?
W czymem zasmucił, albo w czym zawinił?
Jam cię wywyższył między narodami,
Tyś Mnie na krzyżu podwyższył z łotrami.

Źródło

Antonina Krzysztoń – Pieśni postne

Płyta niezwykła w dorobku Antoniny i polskiej fonografii w ogóle. Powstała z fascynacji piosenkarki tradycyjnymi polskimi pieśniami wielkopostnymi („Ogrodzie Oliwny”, „Krzyżu Święty”, „Gorzkie Żale przybywajcie”). Słuchała ich i uczyła się w liceum prowadzonym przez siostry Niepokalanki w Ołtarzewie, do którego kiedyś uczęszczała. Materiał muzyczny jest bardzo ascetyczny w warstwie brzmieniowej, słyszymy tylko głos Antoniny oraz bębny i kołatki (gra na nich Słoma). Pieśni są jednak tak zaśpiewane, że nie tylko nie nużą, ale od pierwszych chwil wciągają słuchacza w głęboką zadumę nad dramatem Golgoty, uczą jego kontemplacji. Płyta dla spragnionych wyciszenia i medytacji.
na płycie: Gorzkie żale – pobudka (4:43) Ogrodzie oliwny (3:28) Lament duszy (3:26) Krzyżu święty (4:51) Króla wznoszą się ramiona (1:42) Ty któryś gorzko na krzyżu umierał (1:32) Bolejąca Matka – za siostrami niepokalankami z Szymanowa (2:29) Gorzkie żale – smutna rozmowa duszy (2:57) Kto jest sługą Matki Świętej – za siostrami franciszkankami z Lasek (2:34) Już Cię żegnam (1:54) Jezu Chryste Panie miły (4:35) Lament (1:22) Suplement – Alleluja (2:50)

Antonina Krzysztoń – Ogrodzie oliwny

Ogrodzie Oliwny, widok w tobie dziwny!
Widzę Pana mego, na twarz upadłego.
Tęskoność, smutek, strach Go ściska!
Krwawy pot z Niego wyciska.
Ach, Jezu mdlejący, prawieś konający!

Kielich gorzkiej męki z Ojca Twego Ręki.
Ochotnie przyjmujesz, za nas ofiarujesz.
Anioł Ci się z nieba zjawia,
O męce z Tobą rozmawia,
Ach, Jezu strwożony, przed męką zmęczony!

Uczniowie posnęli, Ciebie zapomnieli,
Judasz zbrojne roty stawia przede wroty.
I wnet do Ogrójca wpada
z wodzem swym zbójców gromada.
Ach, Jezusa truje zdrajca gdy całuje.

A lubo z swym ludem obalony cudem,
Gorzej niż padł wstaje, Jezusa wydaje.
Dopiero się nań rzucają,
Więzy, łańcuchy wkładają.
Ach, Jezu pojmany, za złoczyńcę miany!

Ogrodzie Oliwny, widok w tobie dziwny!
Widzę Pana mego, na twarz upadłego.

Ogrodzie Oliwny

Ogrodzie Oliwny, widok w tobie dziwny!
Widzę Pana mego, na twarz upadłego.
Tęskoność, smutek, strach Go ściska!
Krwawy pot z Niego wyciska.
Ach, Jezu mdlejący, prawieś konający!

Kielich gorzkiej męki z Ojca Twego Ręki.
Ochotnie przyjmujesz, za nas ofiarujesz.
Anioł Ci się z nieba zjawia,
O męce z Tobą rozprawia,
Ach, Jezu strwożony, przed męką zmęczony!

Uczniowie posnęli, Ciebie zapomnieli,
Judasz zbrojne roty stawia przede wroty.
I wnet do Ogrójca wpada
z wodzem swych zbirów gromada.
Ach, Jezu kochany, przez ucznia sprzedany!

Chociaż ze swym ludem obalony cudem,
Judasz z ziemi wstaje: „Jezusa wydaję”.
Dopiero się nań rzucają,
Więzy, łańcuchy wkładają.
Ach, Jezu pojmany, za złoczyńcę miany!

[W domu Annaszowym, arcykapłanowym.
W twarz pięścią trącony, upada zemdlony!
Kajfasz Go w zdradzie pyta,
A za bluźniercę poczyta.
Ach, Jezu zelżony, od czci odsądzony!]

Wnet, jak niegodnego prawa ojczystego.
Wiodą Marii Syna przed sąd poganina.
Tam nań potwarze rzucają,
O stracenie nalegają.
Ach, Jezu zhańbiony, jak łotr obwiniony!

Piłat bojaźliwy i niesprawiedliwy.
Żydom ustępuje, Jezusa skazuje.
Najpierw na ubiczowanie,
Potem na ukrzyżowanie.
Ach, Jezu wzgardzony, na śmierć osądzony!

Nie wyrok Piłata skazał Zbawcę świata.
Na śmierć tak hańbiącą, upokarzającą.
Grzechy moje to sprawiły,
Że do krzyża Go przybiły.
Ach, Jezu, ma wina – męki Twej przyczyna!

Źródło

Zbawienie przyszło przez Krzyż

Zbawienie przyszło przez krzyż,
Ogromna to tajemnica
Każde cierpienie ma sens,
Prowadzi do pełni życia.

Jeżeli chcesz Mnie naśladować,
To weź swój krzyż na każdy dzień
I chodź ze Mną zbawiać świat
Następny już wiek.

Codzienność wiedzie przez Krzyż,
Większy im kochasz goręcej.
Nie musisz ginąć już dziś,
Lecz ukrzyżować swe serce.

Jeżeli chcesz Mnie naśladować,
To weź swój krzyż na każdy dzień
I chodź ze Mną zbawiać świat
Następny już wiek.

Każde spojrzenie na Krzyż
Niech niepokojem zagości,
Bo wszystko w życiu to nic
Wobec tak wielkiej miłości.

Jeżeli chcesz Mnie naśladować,
To weź swój krzyż na każdy dzień
I chodź ze Mną zbawiać świat
Następny już wiek.

Golgoto – To nie gwoździe…

W tej ciszy przebywać wciąż chcę,
W tej ciszy daleki świat ten.
Ty koisz mój ból, usuwasz mój strach,
gdy widzę Cię Zbawco przez łzy.

Ja widzę Cię Jezu mój tam,
jak wiele masz sińców i ran,
miłości Twej moc, zawiodła Cię tam,
uwolnić mnie z grzechów i win.

To nie gwoździe Cię przebiły,
lecz mój grzech,
To nie ludzie Cię skrzywdzili,
lecz mój grzech
To nie gwoździe Cię trzymały,
lecz mój grzech.
Choć tak dawno to się stało,
widziałeś mnie.

Wspominam tak często ten dzień,
Golgotę i słodki jej cień,
gdy przyszłam pod krzyż
z ciężarem swych win,
uwolnił mnie tam Boży Syn.

To nie gwoździe Cię przebiły,
lecz mój grzech,
To nie ludzie Cię skrzywdzili,
lecz mój grzech,
To nie gwoździe Cię trzymały,
lecz mój grzech.
Choć tak dawno to się stało,
widziałeś mnie.

Golgoto…

Powiedz ludziom, że kocham ich

Pewnej nocy, łzy z oczu mych
otarł dłonią swą Jezus.
I powiedział mi: nie martw się
Jam przy boku jest twym.
Potem spojrzał na grzeszny świat
Pogrążony w ciemności
i zwracając się do mnie
pełen smutku tak rzekł:

Powiedz ludziom, że kocham ich
że się o nich wciąż troszczę
jeśli zeszli już z moich dróg
powiedz – że szukam ich

Gdy na wzgórzu Golgoty
za nich życie oddałem
to umarłem za wszystkich
aby każdy mógł żyć
Nie zapomnę tej chwili
gdy mnie spotkał mój Jezus
Wtedy byłem jak ślepy
On przywrócił mi wzrok.